NASTĘPNI |
![]() |
Obsada:
Anna Buczek, Anna Grycewicz, Arkadiusz Detmer, Marcin Hycnar, Klaudiusz Kaufmann, Krzysztof Szczerbiński. Reżyseria: Ewelina Kaufmann
Muzyka: Maciej Kierzkowski Pokaz spektaklu realizowany dzięki dotacji Miasta Stołecznego Warszawy
„Następni” to spektakl formą nawiązujący bezpośrednio do „Umarłej klasy” Tadeusza Kantora i Teatru Cricot 2- przedstawienia, które do dziś pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń artystycznych końca XX wieku. Tym razem w ławkach szkolnych zasiadają nie starcy i ich sobowtóry, ale młodzi ludzie, którzy dopiero szukają swojej tożsamości. To następne pokolenie, które musi się zmierzyć z podstawowymi pytaniami dotyczącymi ludzkiej egzystencji. To pokolenie, które musi również zmierzyć się z zastanym światem, jego pustką i komercjalizacją życia. W warstwie tekstowej spektakl oparty jest na tekstach Witkacego, jednego z najważniejszych dramatopisarzy polskich, którego twórczością inspirował się również Tadeusz Kantor.
Z recenzji: „Mam głębokie przekonanie, że „Następni” są wnikliwą analizą współczesności. Witkacy, Kantor, Gombrowicz - collage niespodziewanie jednolity, przerażająco aktualny. LA M.ORT, jak zawsze, dotyka spraw istotnych. Ten Teatr jest jak karetka pogotowia, która pędzi na sygnale na ratunek naszej wrażliwości - wrażliwości nie tylko artystycznej, ale nade wszystko ludzkiej!” Wiktoria Siedlecka, „Na ratunek wrażliwości”, „Dziennik Teatralny”
|
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- |
Rosencrantz i Guildenstern nie żyją |
|
Obsada:
Piotr Bajtlik- Guildenstern Rafał Szałajko- Rosencrantz Klaudiusz Kaufmann- Aktor Ilona Chojnowska- Ofelia Paweł Ciołkosz- Hamlet Reżyseria: Ewelina Kaufmann
Muzyka: Maciej Kierzkowski
Pokazy spektaklu realizowane są dzięki dotacji Miasta Stołecznego Warszawy.
Z recenzji:
„Stanowczo dystansując się od nonszalanckiego humoru Gary’ ego Oldmana i Tima Roth’a w filmie z 1990 roku, reżyser Evelina Kaufmann podchodzi do scenariusza z powagą i rzetelnością, jakiej nie powstydziłaby się typowa inscenizacja Hamleta. Sceneria jest prosta i nowatorska, z akcją gry Shakespeare’a rozgrywającej się w kręgu światła rzucanego przez reflektor punktowy, którego to progu Rosencrantz i Guildenstern nie mogą przekroczyć aż do ostatniej sceny. (…) Rafał Szałajko i Piotr Bajtlik w rolach głównych pozostają na scenie przez całe półtorej godziny i nawet na moment nie przestają przekonywać, na przemian między kompletną nerwicą a zadumanymi rozmyślaniami. Chemia między nimi jest ewidentna, a ich charyzma jako aktorów, zaraźliwa. Sztuki Stopparda są zawsze bardziej intelektualne niż przyprawiające o dreszczyk emocji, jakkolwiek ta wersja zawiera więcej niż dość energii aby wystarczyło jej do samego końca spektaklu. (…)”
Lucy Ribchester, The British Theatre Guide "Rosencrantz i Guildenstern nie żyją" warszawskiego Teatru La M.ort to widowisko jak na grupę niezależną nietypowe. Spektakl - prezentowany w ramach trwającego do niedzieli w Żaku przeglądu The Best OFF -w niezmienionej praktycznie formie prezentowany mógłby być na scenie repertuarowej. (…) Dramat Stopparda jest (…) interesującą, postmodernistyczną intertekstualną grą z "Hamletem" Szekspira. Grą posuniętą tak daleko, że Rosencrantz i Guildenstern są zaledwie o krok od odkrycia, że nie są "prawdziwymi" ludźmi, ale jedynie bohaterami elżbietańskiego dramatu. I nie mogą w żaden sposób wpłynąć na swoje losy, bo te zostały spisane dawno temu. I tysiące razy od tamtego czasu odegrane na scenie. Jednak sam wyśmienity dramat nie czyni dobrego spektaklu - a takie z pewnością jest widowisko Teatru La M.ort. Potrzeba jeszcze profesjonalnego aktorstwa z perfekcyjnym opanowaniem tekstu oraz ogromnej subtelności w znalezieniu równowagi pomiędzy komizmem i powagą "Rosencrantza i Guildensterna". Na szczęście artyści z Warszawy dali sobie dobrze radę i z jednym, i z drugim. Mirosław Baran Gazeta Wyborcza Trójmiasto 5 kwietnia 2008 „Pamiętam, jak prof. Barbara Lasocka-Pszoniak określiła kiedyś granice teatru: granice teatru to granice słowa. Tam, gdzie kończy się słowo, tam nie ma już teatru. O tym właśnie myślałem, ogladając adaptację sztuki Toma Stopparda "Rosencrantz i Guildenstern are died" w wykonaniu LA M.ORT - alternatywnej grupy z Warszawy. Co to znaczy w tym przypadku przymiotnik "alternatywny"? Na pewno nie: szokujący, prowokujący. Raczej: inny niż wszystkie. Poza głównymi nurtami, głęboko tkwiący w najlepszych tradycjach dwudziestowiecznej awangardy. (…) Reżyser przedstawienia Ewelina Kaufmann wykonała ze swoimi podopiecznymi gigantyczną pracę...Nie ma gestów przypadkowych a gestem jest nie tylko ruch, ale i jego brak. Gestami są spojrzenia, które przekazują widzowi informację, na ile postać jest zgodna z psychologiczną prawdą. W ten sposób, twórcy spektaklu przełamują, dość często dzisiaj spotykane lekceważenie, albo raczej niesłuszne przekonanie, że narodziny słowa następują w momencie wypowiedzi. LA M.ORT udowadnia, że słowo powstaje znacznie wcześniej i jest wyrazem określonego wewnętrznego nastawienia...”
Lech Koczywąs, „Teatr słowa i gestu”
Rezerwacja miejsc: |